Pękła ziemia od drgań. Obsunęła mi się stopa, spada w dół, noga, ręka, oczy. Zamknęłam, żeby się nie bać.

Zaraz przysłonią mi resztki słońca, nie chce być przy tym. Mam zacząć szukać miliona barw stu kolorów szczęścia na samym dnie piekła ze związanymi rękoma. Ułamkami sekundy jeszcze się cieszę, ale zegar tyka głośny, wrednie naprowadza na koniec tej zabawy.

Wszystkie przypadki, które miały tu miejsce. Niezliczone już chwile wzruszenia, śmiechu i łez. Tego nie było od teraz. Od teraz przeszłość jest pusta, jak wywabiona plama, na honorze, ujma.

W stanie pełnej gotowości. Zaraz, za drzwiami, wznieci się pożar, ktoś otrze się o śmierć duchową, ja przejdę obojętnie, nie mogę tego zauważyć.


Name:


Komentarze: