Ostatnio z kimś się biję po nocach, to prawda. Nie wiem z kim i nie wiem o co, choć wiem najlepiej i powiem to sobie w twarz prosto.
Nie bije się z moim sumieniem. Z nim wszystko dobrze albo i lepiej, póki jest nas na polu bitwy dwoje. Póki biję się o serce raczej puste i łaknące, próżne i spowite lodem. Jest dobrze.
Biję się z moim sercem, to jest walka na noże.
Ktoś hamuje mi łzy, a chciałabym chodzić i płakać. Tak jak kiedyś potrafić zalać się łzami, oczyszczać powoli organizm ze szkodliwych uczuć i wspomnień. Coś tak naprawdę przeżywać, bo, zdaje się, odebrano mi tym cząstkę z pełni życia. Tylko czegoś doświadczam bez przerwy i tego czegoś nie widać końca, nie widać.
Walka na noże, bezkrwawa jest, bo wiesz.
Nóż tkwi we mnie głęboko
i uwiera permanentnie
i tak już chyba zostanie.
Bo nie sięgną po niego twoje
zajęte lepszym życiem
ręce.
Komentarze:
30.12.2007 :: 13:15 :: 79.186.252.229
mareczek
nic nie rozumiem, ale szczesliwego nowego roku zycze.
26.12.2007 :: 16:11 :: 212.122.214.3
mmmmmmmm
inne ręce KIEDYŚ sięgną i wyciągną.