Zaczyna się!
Szybko przez park, biegiem na światłach, prosto do samochodu, ruszasz.
Parują szyby, nie rozpięliśmy nawet kurtek. To jest jak pościg, jak gra o wszystko, wbici w siedzenia, muzyka wysadzająca samochód, prędkość. Ostry zakręt za miastem, jesteśmy.
Jesteśmy, choć przecież już tu byliśmy, od zawsze tu dążyliśmy, a teraz się staje. Wreszcie ujrzałam niebo, przez szyberdach twojego samochodu, wygięły mi się myśli na milion możliwości, łammy więc zasady, nie chce stop, chce więcej, dalej, mocniej. Poczuć smak wtopionej w siebie skóry, scałować krople potu z twojej szyi.
Patrzeć jak płoniesz.