Długofalowe działania powinny przynosić pożądany efekt. O to tylko chodzi.


Wiedziałam, że kiedyś mnie zdradzisz, na chwilę się zapomnisz i odstawisz mnie na półkę. Na jedną tylko noc póki nie wrócę, przez przypadek znowu nie wyląduję w twoim łóżku. Generujesz we mnie emocje, choć tak bardzo starasz się nie mieć z nimi nic wspólnego. A najgorsze jest to, że nie mam do tych rzeczy prawa. Nie wolno mi nic wymagać.

Stań tu obok i może mi powiesz, czego ja tak naprawdę chcę? Skoro przecież nie wierzę w miłość i prawdziwe szczęście u boku drugiej osoby. Co mi właśnie zastępuje tan brak? Co sprawia, że choć na chwilę jest mi dobrze tak jak jest?







Więc dlaczego do cholery mam z tego rezygnować?




Name:


Komentarze:

11.02.2008 :: 18:41 :: 213.158.196.75
stream-of-thoughts
nie wiem czy to ta kategoria pytań. Nie wiem czy jestem szczęśliwsza, ale nie pielęgnuję już uczuć ani nie pozwalam odradzać się nadziei, pomimo że nie wierzę/nie wierzyłam w miłość. Bo nikt mi nie dawał pozwalał wierzyć, ze coś może być. Bez uczuć, bez zaangażowania. Ale powoli z mojej strony już tak nie było. Więc poco pozwolić żeby to się rozwijało. Co nie zmienia faktu, że brakuje mi "bywania", bo nie chcę "być"..chyba

11.02.2008 :: 01:02 :: 213.158.196.110
stream-of-thoughts
i jeszcze niedawno to mogły być słowa napisane przeze mnie. tylko dziś już się wyleczyłam z tej "wygody", a może po prostu z niej zrezygnowałam...