Nie wiem jednak, nie, nie, nie. Wiedziałam, czego potrzeba mi do szczęścia, do czasu.

Ani słowa prośby o mętlik w głowie i same znaki zapytania.

Dlaczego wciąż trzeba wybierać i decydować? I te momenty decyzyjne przychodzą na raz i wydają się być kluczowe dla dalszego bytowania.

Moje dni policzone są na palcach, bo ludzie podejmą decyzje za mnie i już dobrze wiem co wtedy będzie.

Wydawało mi się, że kocham kogoś od zawsze i na zawsze i że to jest mój ratunek przed wszystkim, choć nigdy już z nim nie będę. Wyznaczył pierwowzór i nikt nie był w stanie mu dorównać, dlatego byłam bezpieczna. A co jeśli jest ktoś, nie doskonały jako kopia, ale jako alternatywa. I być tak jak chcę też nigdy z nim nie będę?


Name:


Komentarze: