Zbyt wiele ich było, żeby naraz spamiętać. Osiągnięty poziom przesycenia, do tego świadectwo naiwności i ten głupi błysk w oku, od którego czerwienieją policzki. Chwile w których jesteś, choćby jako nieproszony gość, ja ich nie chce jeśli nie mogę ich mieć po swojemu.

[Wyciągnęła z najniższej szuflady głęboko odłożony skrawek materiału. Przypominał kształtem to, czego nie chcesz pamiętać, położyła przed tobą na stole. Jak się czułeś? Przyznaj, te odpychające uczucia, szczypiące oczy, nagle wszystko skupiło się w jednym drobnym punkcie, z którego nie mogłeś uciec, a cała głowa huczała od słów niegodnych powtarzania. Dobrze ci było?]

Częstujesz mnie cierpkimi słowami, dni niczym się od siebie nie różnią poza intensywnością. Czego? Zaczęłam tęsknić za nagłym zrywem w podbrzuszu. Uśpione mam dłonie i stopy, przysięgnij. Że rozgrzejesz we mnie każdą część do czerwoności i wypełnisz mi głowę pięknymi wspomnieniami. Zagwarantujesz uśmiech do świata i pozwolisz słońcu zaglądać przez moje okno. Podpiszesz na ścianie swoim inicjałem każdy dowód nieskończonej radości. Zaczaruj mnie póki jeszcze masz na to szanse. Zaproś mnie do siebie. Zaproś.




Name:


Komentarze:

02.12.2007 :: 12:49 :: 83.8.198.191
paula
pewnie troche jestem nie w temacie z niektórymi sprawami... ale stawram się zrozumieć co piszesz pomiędzy wierszami...
jesli chodzi o ten nasz kontrast(facetów) to i tak zawsze bedziemy na nich narzekac,ale żyć bez nich byłoby zbyt trudno!!!
bo dla kogo byśmy sie szykowały godzinami:D he
-sam sie znajdzie- :D wierze w to i zycze Ci aby ak najszbciej ten boooski pan:D
buzi

29.11.2007 :: 18:40 :: 85.221.178.173
coma
DROGA WYMYKA SIĘ SPOD STÓP
MIASTO PRZECHYLA SIĘ PRZEZ MROK
METEORYTY SUNĄ W DÓŁ
ROZMYŁA SIĘ W KOLEJNĄ NOC GRANICA SNU
W NIEDORZECZNOŚCI NASZYCH CIAŁ
W ZAPRZEPASZCZONEJ CISZY SERC
DOCZEKALIŚMY WRZASKU DNIA
TAKI WSTYD ZDARZA SIĘ (nie) TYLKO RAZ
ZA KRYSZTAŁOWĄ ŚCIANĄ SŁÓW
ZA NIEPRZEBYTYM LASEM KŁAMSTW ...

28.11.2007 :: 16:54 :: 212.122.214.3
mmmmmmmmm
:*