[Popękana skóra palców, połamane paznokcie. Szczypie i szpeci. W kolejności. Oswajanie z bólem. Oswaja z prawdą.
Zataczanie koła po prostej.
Chowane po kieszeniach namiastki niesprawiedliwości. Teraz już nic nie można dotknąć. Zagłaskane słowa do krwi.
Nie chce pytać bo mi nie wstyd.
Rozładowywanie napięcia stanie się pasją, nie pozwoli złapać tchu dla zabicia czasu bo jest nieśmiertelny.
Odbijasz światło gwiazdy stąd cały twój blask, ale zbyt łatwo cię rozbić, naraz się demaskujesz. I teraz stopami brodzę po kostki w odłamkach twoich przezroczystych ostrzach.
Kiedyś walczyłam w wierze, potem walczyłam o wiarę. Zaniechałam tych walk.
Zabijanie własnych dzieci żeby tylko nie mieć blizny. Może rozwiązaniem to urodzić dziecko diabła. Mówią że być złym to takie proste. A dźwiganie na sobie ran męczy. A odwaga.
"Po tak zwanej pierwszej wielkiej miłości pozostał mi tylko nałóg tytoniowy."
Ufność jak splamienie rzeczywistości.
Żenujące koryta, rzeki łez, potrzaskane wazony. Pulsuje mi głowa żyłami z dźwiękiem. Nie zobaczyłeś jeszcze dostatecznie wiele, żeby mi powiedzieć TO.
Demonstracja słabości jako powód do dumy? To się niszczy w zarodku!
Wydaje mi się, że nic nie czuję. Po prostu operuję słowami.]
***
Sprawdziłam. Miesiąc Luty zmusił mnie do takich przemyśleń. Było zimno i brzydko.
***
Trzy i pół roku żeby spełnić marzenie. A teraz nie potrafie nic powiedzieć.
Chyba tylko, że zapomniałam na chwile co w życiu jest naprawde ważne. I że czegoś takiego nigdy nie przeżyłam. "And a voice who makes me cry".
!placebo!