15.11.2007 :: 16:07
Deszcz jesienny



Zaczyna się!

Szybko przez park, biegiem na światłach, prosto do samochodu, ruszasz.

Parują szyby, nie rozpięliśmy nawet kurtek. To jest jak pościg, jak gra o wszystko, wbici w siedzenia, muzyka wysadzająca samochód, prędkość. Ostry zakręt za miastem, jesteśmy.

Jesteśmy, choć przecież już tu byliśmy, od zawsze tu dążyliśmy, a teraz się staje. Wreszcie ujrzałam niebo, przez szyberdach twojego samochodu, wygięły mi się myśli na milion możliwości, łammy więc zasady, nie chce stop, chce więcej, dalej, mocniej. Poczuć smak wtopionej w siebie skóry, scałować krople potu z twojej szyi.

Patrzeć jak płoniesz.



Komentuj (1)



20.11.2007 :: 23:34
watch you burn



Ja marnuje czas bez ciebie, tak myślę, choć w rzeczywistości... marnuje czas przy tobie. Najwyższa pora zostawić ten chory układ w mojej wyobraźni, zejść na ziemię, zmądrzeć.



Potrzebuję chwili.


"Wymyślony i nieprawdziwy."


"Chodzi tylko o to, żebyś nie spłonęła, nie wypaliła wszystkiego co w sobie masz."


Będę się śmiać, póki nadmiar skrajnych emocji nie rozpieprzy mi głowy w drobny mak.

"Ten pierwszy uśmiech i dźwięk. To we mnie zapatrzenie nieznanej pary rąk i spojrzeń strzały. Ta iluzja idealności, czas ulotny, naiwny. Pogrzebany, bo niepraktyczny, a dziś pożądany znów. Balansuję pomiędzy bagnem i niebem, ale błota wyjątkowo nie da się zmyć."


Daj mi to czego chcę, a potem odejdź, zniknij, zdematerializuj się.


Poczekam, wytrwale, do rozdarcia w tobie, żeby tylko zobaczyć jak płoniesz. Jak zabliźnia mi się w dłoniach twoja skóra, jak w oczach dwa języki ognia zaślepiają ci wszechświat.
Nie pozwolę twoim palcom zostawiać śladów na ciałach innych kobiet. Jestem grzesznicą. Zawistną. Tego jeszcze nie było.

Bo w tej grze nie chodzi o ciebie a o mnie. Moją godność i szacunek do samej siebie. To sprawa honoru. Przegrałeś.





Komentuj (5)



28.11.2007 :: 00:07
Bite the hand that feeds



Zbyt wiele ich było, żeby naraz spamiętać. Osiągnięty poziom przesycenia, do tego świadectwo naiwności i ten głupi błysk w oku, od którego czerwienieją policzki. Chwile w których jesteś, choćby jako nieproszony gość, ja ich nie chce jeśli nie mogę ich mieć po swojemu.

[Wyciągnęła z najniższej szuflady głęboko odłożony skrawek materiału. Przypominał kształtem to, czego nie chcesz pamiętać, położyła przed tobą na stole. Jak się czułeś? Przyznaj, te odpychające uczucia, szczypiące oczy, nagle wszystko skupiło się w jednym drobnym punkcie, z którego nie mogłeś uciec, a cała głowa huczała od słów niegodnych powtarzania. Dobrze ci było?]

Częstujesz mnie cierpkimi słowami, dni niczym się od siebie nie różnią poza intensywnością. Czego? Zaczęłam tęsknić za nagłym zrywem w podbrzuszu. Uśpione mam dłonie i stopy, przysięgnij. Że rozgrzejesz we mnie każdą część do czerwoności i wypełnisz mi głowę pięknymi wspomnieniami. Zagwarantujesz uśmiech do świata i pozwolisz słońcu zaglądać przez moje okno. Podpiszesz na ścianie swoim inicjałem każdy dowód nieskończonej radości. Zaczaruj mnie póki jeszcze masz na to szanse. Zaproś mnie do siebie. Zaproś.




Komentuj (3)





Layout wykonała Panna Komercyjna dla Layout4you
Zdjęcia pochodza z Deviantartu
[Księga gości]

[Linki]
Krecio - fotolog

Aguuuurrrr

Siostra Olgu Ma

Pacynuś

Mareczek

Loris

Borsuk

Wujek Jacek

te dwa gołąbeczki
2008
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik